Kolorowe Jeziorka - pożegnanie z Feltem
Niedziela, 30 września 2012 | dodano:02.10.2012
Km: | 127.95 | Km teren: | 21.00 | Czas: | 06:33 | km/h: | 19.53 |
Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Rower: |
Po opis wycieczki odsyłam do relacji Andrzeja i Bożeny.
Ja dodam tylko parę zdjęć :). Niestety, ale powychodziły tak sobie - okazało się, że w pożyczonym aparacie ktoś przestawił jakość zdjęcia na 3 megapiksele...

Pogoda była całkiem ok. Nieco wietrznie w pierwszą stronę, powietrze chłodne, ale przynajmniej słońce ładnie nam świeciło.

Przyjemny podjazd za Lipą. Spalamy uzupełnione chwilę wcześniej pod sklepem kalorie.

Cieniasy ;P

Na polance za Kaczorowem, w oczekiwaniu na Łukasza, który jechał do nas prosto z pracy, urządzamy sobie mały piknik...

Wkrótce jesteśmy już w Rudawach Janowickich. Widoki ładne, humory dopisują, nie ma to jak całodniowe wycieczki...

Polnym szlakiem dojeżdżamy do Wieściszowic i od razu rozpoczynamy długi, asfaltowy podjazd.

Podjazd asfaltowy się kończy...

A zaczyna się podjazd terenem... :)

Wszyscy rozbawieni, ale tylko ja z Łukaszem wiemy, że za chwilę czeka nas ostro pnąca się w górę ścieżka na Wielką Kopę... :P

Przynajmniej końcówka jest do podjechania... :)

Fajny, techniczny zjazd, wynagradza nam ten wysiłek.

Docieramy na Błękitne Jeziorko. W zasadzie jedyne, dla którego warto było przejechać taki kawałek drogi :).
Dalej czeka nas jeszcze kilka fajnych zjazdów. Na koniec jeszcze przerwa w bufecie i ruszamy w drogę powrotną.
Hmm... dlaczego nikt mi nie przypomniał że nie zrobiłem zdjęcia kolorowych pierogów?
Macie za to muchomorka :D.


Przecinaki ;D. Była to moja ostatnia wycieczka na Felcie. Wykręciłem na nim ponad 10 tysięcy kilometrów i zawsze będę miał z tych wypadów miłe wspomnienia :).
Teraz czas na 29 calowego Cuba, a.k.a. "Kubanka" :).
Ja dodam tylko parę zdjęć :). Niestety, ale powychodziły tak sobie - okazało się, że w pożyczonym aparacie ktoś przestawił jakość zdjęcia na 3 megapiksele...

Pogoda była całkiem ok. Nieco wietrznie w pierwszą stronę, powietrze chłodne, ale przynajmniej słońce ładnie nam świeciło.

Przyjemny podjazd za Lipą. Spalamy uzupełnione chwilę wcześniej pod sklepem kalorie.

Cieniasy ;P

Na polance za Kaczorowem, w oczekiwaniu na Łukasza, który jechał do nas prosto z pracy, urządzamy sobie mały piknik...

Wkrótce jesteśmy już w Rudawach Janowickich. Widoki ładne, humory dopisują, nie ma to jak całodniowe wycieczki...

Polnym szlakiem dojeżdżamy do Wieściszowic i od razu rozpoczynamy długi, asfaltowy podjazd.

Podjazd asfaltowy się kończy...

A zaczyna się podjazd terenem... :)

Wszyscy rozbawieni, ale tylko ja z Łukaszem wiemy, że za chwilę czeka nas ostro pnąca się w górę ścieżka na Wielką Kopę... :P

Przynajmniej końcówka jest do podjechania... :)

Fajny, techniczny zjazd, wynagradza nam ten wysiłek.

Docieramy na Błękitne Jeziorko. W zasadzie jedyne, dla którego warto było przejechać taki kawałek drogi :).
Dalej czeka nas jeszcze kilka fajnych zjazdów. Na koniec jeszcze przerwa w bufecie i ruszamy w drogę powrotną.
Hmm... dlaczego nikt mi nie przypomniał że nie zrobiłem zdjęcia kolorowych pierogów?
Macie za to muchomorka :D.


Przecinaki ;D. Była to moja ostatnia wycieczka na Felcie. Wykręciłem na nim ponad 10 tysięcy kilometrów i zawsze będę miał z tych wypadów miłe wspomnienia :).
Teraz czas na 29 calowego Cuba, a.k.a. "Kubanka" :).